Posted by: Bartłomiej Speth on: 31 maj 2009
Dzisiejszy maraton w Gnieźnie upłynął pod kątem nowych doświadczeń oraz niespodzianek. Rano pogoda bardzo dopisywała, momentami było nawet parno, by później diametralnie zmienić się w burze z piorunami
Wybraliśmy trasę GIGA (70 km) i przyznam, że dała nam ostro popalić. Na ostatnich 15 km ostra ulewa, błoto oraz przebita dętka w dwóch miejscach srogo nas wycieńczyły. Gdyby nie życzliwość oraz pomoc miejscowych ludzi, przyszło by nam prowadzić rower przez ostatnie 15 km.
Nauczka na przyszłość – zawsze zabierać ze sobą dętkę, nawet gdy wydaje się, że nic złego nie może się stać (tak było dzisiaj). Przyznam, że miałem zapasową dętkę, ale po namyśle stwierdziłem, że się nie przyda i nie zabrałem jej na wyścig. To był błąd, drugim błędem, był wybór trasy GIGA, bo w sumie to chyba nie mieliśmy ochoty jej jechać
Jakkolwiek nowe doświadczenia uczą na przyszłość. Poniżej mapka trasy.

Najnowsze komentarze